Nagi korpus

        Czy ktoś jeszcze pamięta, jak się kiedyś obierało ugotowaną kurę z rosołu? Jak jej korpus był czyszczony do ostatniego mięsnego ździebełka, bo nawet z tych najmniejszych okraweczków coś można było zrobić: galaretkę, pseudo-flaczki, albo potrawkę. Lub jeszcze coś innego, jeśli pani kucharka miała inwencję. A musiała mieć, bo to był wymóg czasu. Albo jak kiedyś kupowało się kości – nie dla psa, o nie! – i gotowało na nich wywar. Przeważnie wywar na krupnik. Kto to dziś słyszał? A teraz kości można przy każdej jatce zabrać za damo z wielkiego pojemnika, nawet z innymi odpadami rzeźnymi.

        Lecz powolutku wracamy do dawnych obyczajów, a właściwie lepiej by rzec – do konieczności. I dziś kurzy korpus to już normalny produkt handlowy w sklepie z mięsem drobiowym. Prawdziwy awans społeczny kurzych kości! I co za nazwa? Korpus. Korpus – jak to pięknie brzmi.

        Są różne korpusy oczywiście, te najtańsze bywają prawie zupełnie gołe, niemal doszczętnie pozbawione resztek mięsnych, i rzeczywiście gotowanie ich, to tak jak dawniej gotowanie na kościach. Nawet tłuszczu nie ma na takim biedowym korpusie, pewnie razem ze skórą został użyty na przykład do produkcji parówek drobiowych. A potem sprzedaje się takie parówki jako rarytas dla dzieci. Brrrrr!

        Ale obok mnie, w tak zwanym „sklepie bródnowskim” są korpusy bardziej atrakcyjne, nawet ze skrzydełkami, oczywiście w podwójnej cenie, ale można je potem obrać, gdy się już zrobi z nich całkiem dobry rosół, i zostaje jeszcze niezła kupka tych mięsnych okrawków. Zrobiłam ostatnio z takiej resztki kilkadziesiąt mięsnych pierożków!

        Jako stara gospodyni (baaardzo stara gospodyni i nie tylko!) lubię odkrywać takie nowe możliwości. I w ogóle lubię nowe wyzwania, jakie stawia przed nami życie. A zapowiada się, że trzeba będzie po raz kolejny zaciskać pasa – i oszczędzać. Czy Państwo pamiętają taki okres, gdy było lepiej niż gorzej? Bo ja nie.

        Oczywiście to zaciskanie pasa jest tylko w wyobraźni, lub jak niektórzy zwą – wirtualne. Bo przecież wiadomo, że w krajach bogatych ludzie bogaci są chudzi a biedni grubi, zaś w krajach biednych ludzie biedni są chudzi a bogaci grubi, więc z tym pasem to rzecz względna. Proszę to prześledzić.

        A mówiąc o oszczędnościach w ogóle, to słyszałam kiedyś w radiu fachowców od oszczędzania. Akurat dotyczyło to elektryczności. No bo wyobraźmy sobie życie bez prądu – to przecież niemożliwe! Wszystko dokoła nas przestało by działać. Ale też ten prąd tak jakoś nam spowszedniał i nawet nie zauważamy, że płynie.  Płynie. Płynie. A licznik w szafce na korytarzu – kręci się, kręci, kręci. Idzie bez przerwy! Kiedyś chciałam zaobserwować, czy on w ogóle się  zatrzymuje. Nie dało rady! Wszystko w domu wyłączyłam. Pogasiłam. Powyjmowałam nawet z gniazdek. Ale nie udało się! A dlaczego? Bo po prostu zapomniałam o lodówce. No coś takiego, zapomnieć o lodówce, toż to prawdziwy smok energetyczny. Miałam przez długie lata niezły okaz, z jakiegoś egzotycznego wtedy kraju, bodajże z Estonii?, dobrze chodziła, dobrze mroziła, nie psuła się. Ale też dobrze ciągnęła prąd. Wreszcie jednak i ona się popsuła, i trzeba było kupić nową. Przez pół roku nie musiałam płacić rachunków za elektryczność, taką miałam nadpłatę! Niestety teraz znów rachunki rosną i już nie da się nic zrobić, bo wszystko potrzebne,. Ba! niezbędne. Niestety ( a raczej stety) nie jestem sama w domu, i na pewne rzeczy nie mam osobistego wpływu.

        A najbardziej mnie wkurzają te urządzenia, które mają mrugające światełka świadczące o tym, że są w fazie czuwania. W pewnym bliskim mi domu można chodzić po nim po ciemku, bo w każdym kącie coś tam u nich mruga i można się przemieszczać od jednego mrugacza do drugiego, fakt!

        Ja u siebie bezlitośnie likwiduję te objawy życia elektrycznego. Bo te mrugnięcia przecież nie znaczą tyle, co filuterne oczko puszczane w ramach niewinnego flirtu. To raczej kpina ze zdrowego rozsądku i zdaje mi się jakby chciały powiedzieć: acha! A płacić trzeba!

8.XI.2011, wtorek.”Myśli na dobry dzień” pr. IPR, godz.4.55

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com