Moje różańce

Jeszcze nie jest to październik, jak wiadomo miesiąc Różańcowy. Ani nawet nie jest maj, miesiąc Maryjny. Ale ostatnio tak nagle mnie coś nachodzi z tym różańcem, może dlatego że dostałam niedawno tajemniczą przesyłkę.

Nigdy bym nie przypuszczała że tak głęboko wejdę w ten temat. Z czasem, czyli – z wiekiem. A może coś w tym jest, że jak starcy, to i różaniec w dłoni. Ale nie, przecież teraz i młodzi się go chwytają, jak choćby w tej Krucjacie Różańcowej za Ojczyznę, gdzie przecież to młodzi  i świeccy –  ją zainicjowali.

Ale zacznijmy od początku. O niebieskim różańcu już Państwu opowiadałam. To ten, który jest pamiątką nawiedzenia mojego mieszkania przez obraz Pana Jezusa Miłosiernego z naszej Parafii. To różaniec obecnie „podręczny”. Roboczy. Zawsze leży obok stosu modlitewników – a jakżeby! – oczywiście w kuchni, przy fotelu – tronie babci. Jest z plastikowych koralików połączonych plastikowym sznurkiem, już nieco przybrudzonym od częstego używania.

Oczywiście głównym moim różańcem, różańcem – relikwią jest ten od Papieża, Jana Pawła II-go z 1999 roku, gdy dostałam go od samego Ojca Świętego, jak my wszyscy, podczas naszej redakcyjnej pielgrzymki do Watykanu. Opisywałam go nawet, a moje anonimowe świadectwo znajduje się w książce „Zwycięstwo przychodzi przez różaniec” (rok 2003). Tam pod koniec napisałam:

„Oczywiście różaniec od Papieża jest moim jedynym skarbem, jaki mam na tej ziemi. Niczego innego się nie dorobiłam. Nie mam własnego domu, nie mam złota i pieniędzy, nie mam żadnych szczególnych dóbr materialnych. Tylko ten różaniec, którego dotknął swą ręką papież Jan Paweł II. Zostawię go w spadku…”

No i już wiedzą Państwo o mnie wszystko. Ale to jeszcze nie koniec o różańcach, bo są i inne. W kieszeni letniego płaszcza jest różaniec z drewna, taki mały z dziesięciu koralików, z krzyżykiem też drewnianym. To pamiątka jednej z pielgrzymek do Częstochowy na Jasną Górę, z „Niedzielą”. Jest to różaniec „komunikacyjny”.

Kolejnym – też mały, dziesiątka z krzyżykiem „papieskim” – od koleżanki-poetki – leży obok komputera i wspomaga moje twórcze zmagania ze słowem.

Niedawno koleżanka z Redakcji – dziękuję, Madziu! – przywiozła mi różaniec z Ziemi Świętej. Drewniany, na sznurku. Bardzo jestem do niego przywiązana, bo budzi we mnie wspomnienia z Ziemi Świętej, o której gdy pomyślę, to zaraz chce mi się płakać. Ze wzruszenia, tęsknoty i – rozpaczy. Wzruszenia, że taka piękna. Tęsknoty, bo pewnie już jej nie zobaczę. I z rozpaczy, że tam wojna i wciąż leje się krew niewinnych ludzi.

No i jest ten ostatni, sprzed kilkunastu dni  – różaniec do Modlitwy za Ojczyznę. Gdy kiedyś wysłałam swoje zgłoszenie do Krucjaty ( a było to 1.IX.2011 roku) podałam też swój adres internetowy, i otrzymuję teraz różne aktualne wiadomości, informacje  o dniach czuwań itp. Ostatnia dotyczyła możliwości otrzymania specjalnego różańca „patriotycznego”. Odpisałam. I wkrótce dostałam przesyłkę. Szybko to działa.

Są jeszcze stare różańce, bardzo stare, o nieznanym pochodzeniu. O zapomnianym pochodzeniu.. Od czasu do czasu odnajduję je gdzieś w zakamarkach starych szuflad i pojemniczków ze starociami. To są już zabytki.

Zapytają Państwo pewnie, po co mi to wszystko?

Odpowiem też pytaniem: A co ja mam robić?

Do pracy już nie chodzę na określoną godzinę, w ogóle mało wychodzę ( ale o schodach i windzie w remoncie ani mru mru! Bo zostałam już za to skarcona przez słuchacza….).. Wnuki prawie dorosłe i to już one zaczynają mi czasem pomagać. Trochę oczywiście pracuję – dlatego Państwo mnie słyszycie –  ale nie non-stop.  Koleżeństwo powymierało albo się rozpierzchło. Imprezować nie mam za co ani z kim. A i ochota już nie ta. No to pozostaje modlitwa. I poczucie że pomimo wszystko  jeszcze coś mogę zrobić chociaż w ten sposób, coś pożytecznego dla innych (całą rodzinkę i znajomych już omodliłam!) no  i oczywiście  dla Ojczyzny. Bo kto jak kto, ale moja biedna Ojczyzna baaardzo potrzebuje modlitwy.

(16.III.2013)

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Daria napisał(a):

    Dzien dobry;)
    Mam takie nie typowe pytanie gdzie Pani kupuje Krzyzyi do rozancy bo mam problem zw znalezieniem drewnianego pasujacego na reke.
    Pozdrawiam Daria Warcholak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com