Wojtek Król

          Mieszkanie w śródmieściu Warszawy ma swoje zalety i wady. Przede wszystkim jest stąd blisko do tych miejsc, które nazywamy sercem miasta. Do innych dzielnic też trzeba tylko jechać jakby pół drogi. Wadą zaś – że jest tu ciągle bardzo dużo ludzi, a także jest to najdroższe miejsce w Warszawie, jeśli nawet nie w Polsce. A już przy Politechnice jest tu prawdziwy manhattan. Na rogu kiosk warzywny – owszem, towar piękny, ale i drogi bardzo. Niedaleko – sławny niegdyś bazar na Polnej, obecnie mieszczący się w betonowym pudle wypełnionym luksusowymi towarami, lecz już odwiedzany o wiele mniej, niż niegdyś, gdy stały tu zwykłe stragany.

          Politechnika stanowi centrum tego zakątka dzielnicy, punkt centralny i szczególnie pulsujący życiem podczas roku akademickiego. Obecnie, gdy przybyły różne rodzaje studiów płatnych, gdzie każdy może znaleźć dla siebie miejsce, byle zapłacił – młodzieży przybyło tu jeszcze więcej. Przewalają się więc tabuny studentów falami, cztery linie tramwajowe przejeżdżające tędy wyrzucają lub wsysają tę gromadę. Pobliskie metro jeszcze te tłumy zwiększa, i tak wędrują młodzi ludzie długimi strumieniami, zupełnie jak mrówki faraona przez okienny parapet podczas lata.

          Dokoła powstało wiele różnych nowych sklepików, barów z szybkim jedzeniem, ciastkarni, fryzjerów, kserokopiarni, no i oczywiście – piwiarni zwanych potocznie pubami. Te ostatnie nie tętnią zbyt nasilonym życiem. bo kieszenie studenckie wydrenowane są dość skutecznie przez bardziej prozaiczne potrzeby. Pobliski kościół Zbawiciela wtopił się też w tę atmosferę młodości ze swoim duszpasterstwem akademickim, a sam gmach świątyni staje się coraz piękniejszy dzięki ofiarności swoich parafian, bo takich zabytków miasto nie chce odnawiać, a i sponsorzy jakoś nie są zbyt chętni do współpracy.

          Plac przed Politechniką niedawno przebudowano, fundując tu niemal pancerny mur okalający przyległy teren, i dawny parking zamieniono na wybrukowany skwerek, gdzie można wypić tanie piwo, a nowo zasadzone drzewka walczą o życie – kilka już zdążyło uschnąć. Taksówkarze bardzo narzekali, ale okazało się ze oto nie oni są najbardziej przegrani, Najgorzej jest być tu kierowcą i chcieć się zatrzymać. Owszem – jest teren uczelni, i on udostępnia swoje alejki osobom związanym z nauczaniem i pracą, ale już dla innych pozostaje niewiele miejsca. Okoliczne uliczki są zastawione gęściutko, i tylko cudem można znaleźć wolne miejsce do zaparkowania.

          Ale w ogólnie jest to całkiem sielankowy obraz, nieprawdaż?

          I tak by może było, gdyby nie jedno miejsce, pod murem, właśnie na przyległej ulicy Lwowskiej, w którym to miejscu zawsze są świeże kwiaty i często palą się lampki. W naszych miastach, ale i przy polskich drogach, wiele jest takich miejsc. I wcale nie są to miejsca z II wojny światowej, ale całkiem współczesne. W ten sposób, kwiatami, lampkami, krzyżami lub pamiątkowymi tablicami zaznacza się punkty, w których zginęli ludzie. W czasie okupacji byli rozstrzeliwani. Dziś najczęściej są to ofiary wypadków drogowych lub rzadziej – bandyckich porachunków. Jest tych miejsc na polskiej mapie, na mapie Warszawy coraz więcej. Często giną tak ludzie młodzi, którzy sami wsiedli za kierownicę, albo rozjechali kogoś innego. Coraz więcej tych bezsensownych i najczęściej niewinnych ofiar, gwałtownych śmierci osób często zupełnie przypadkowych.

          Taka też śmierć spotkała Wojtka Króla na ulicy Lwowskiej, którego ugodziła kula przeznaczona dla kogoś innego. Też niewinnego, bo chyba nie jest winą mieć trochę pieniędzy. Ale ktoś zapragnął tych cudzych pieniędzy bardziej niż czegokolwiek innego, i postanowił je zdobyć za wszelką ceną. Tym razem – za cenę życia Wojtka Króla, młodziutkiego studenta Politechniki Warszawskiej, nadziei swoich rodziców, nadziei Polaków na kolejnego inżyniera. Nadziei nas wszystkich na to, że będziemy żyli długo, szczęśliwie i bezpiecznie.

          Wczoraj znów ktoś zapalił znicz pod pamiątkową tablicą na Lwowskiej i położył świeży bukiecik…

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com