Zupa NIC

581_zupanic kopiaW jednym z tygodników przeczytałam niedawno czyjeś wspomnienia z domu rodzinnego, jak to nie może zapomnieć smaku gruszek w słodkim sosie. A nie umie tego odtworzyć.

Jak zwykle – jedno zdanie, jedno stwierdzenie, a otworzyło prawdziwą puszkę Pandory. Zaraz i ja przypomniałam sobie te gruszki w sobie waniliowym z przeszłości . I nie tylko to. Bo były jeszcze: wafle z domową masą kakaową i chrzęszczącym pod zębami drobniutkim cukrem, i to nie była wada!  – nigdy już  potem takich nie spotkałam. Ale  chyba najciekawszym wspomnieniem była zupa NIC. Na żółtawym lekkim kremie o nieziemskim smaku pływały delikatne obłoczki ze słodkiej piany. Ptasie mleczko to przy tym mały pryszcz!

Potem doszły smaki bardzo wyrafinowane, skomponowane czasem z zestawów  – ser pleśniowy z czerwony winem, maleńkie delikatne  serki Petit Suisse, w kształcie walca w pergaminie, z bagietką, pierwsza Coca-cola z cytrynką zawieszoną na krawędzi szklanki. Smakowała niemal jak ziołowa Gorzka Angielska, niektórzy wiedzą co mam na  myśli. No i After Eight –  płatki miętowe w czekoladzie, a na koniec – jakżeby inaczej  – francuskie kasztany.

Kiedyś pewne wielkanocne święta spędziłam w Tomaszowie Mazowieckim. Nigdy potem nie jadłam takiej szynki jak tam wtedy. Prawdziwa wędzona, gotowana, ogromna, odkrawało się plastry i  jadło z chrzanem, i to był delicja. Zainspirowana Panią Demarczyk, sama kiedyś napisałam wiersz o Tomaszowie, i głównej alei miasta. Niestety chyba się nie zachował. I nie ubolewam tu z tego powodu, że nie mogę go zacytować, bo to nie była poezja wielkich lotów, ale ważne świadectwo historyczne dla mnie samej. Zresztą w moich papierzyskach pewnie drzemie jeszcze niejedna niespodzianka. Dla mnie. To dziwne że gdy czytam jakieś moje zapiski z przed lat to odbieram je tak, jakby napisał to zupełnie ktoś inny.

Wracając do tych kuchennych poetyckich wspomnień  to każdy  może sobie zestawić taką paletę barw smakowych z przeszłości lub aktualną. Takie smaki życia. Przeważnie są to rzeczy proste, mało skomplikowane.

Tymczasem na rogu mojej ulicy znajduje się Kebabownia, a obok niej – a jaże! – Pizzeria, czysto polskie żarcie. Naprzeciwko zaś jest kiosk warzywno-owocowy. A w kiosku, nawet w środku zimy mamy: pomarańcze, cytryny, kaki, avocado, winogrona, i co tam jeszcze można sobie zamarzyć. Oczywiście są też: ziemniaki i włoszczyzna, oraz  taki prymityw jak jabłka, ogórki, pomidory czy kwaszona kapucha.. Nie jestem kebabofobem ani pizzofobem, ani owocopołudniowofobem, nie przeszkadzają mi te wszystkie nowinki. Ale dlaczego tak mało jest rodzimych propozycji z których możemy naprawdę być dumni. .

Ojoj, i uderzyłam w patriotyczne struny, a zaczęłam tak niewinnie, od „zupy nic”. Zresztą jak o niej napisałam, to nagle zachciało mi się poeksperymentować osobiście i pewnie wkrótce – jeśli się zapowie jakiś miły gość – to sama się wysilę.

A póki co, to przyznam się Państwu, że jakoś tak coraz trudnij mi zdobyć się na wysiłek gościnności. Już wspominałam o swoim tegorocznym Jubileuszu. Dochodzi do tego ta nieszczęsna  prokrastynacja, czyli niemoc zaczęcia jakiegoś działania. Czasem nawet gdy siedzę nad tymi felietonami, to idzie mi ta praca falami – przypływ i odpływ, przypływ i odpływ. A najlepiej jak mam naznaczony termin. To prawda jak mówił świętej pamięci Pan Kilar – najlepszym natchnieniem jest – zamówienie. Pewnie dlatego wielcy artyści w minionych wiekach tworzyli te swoje wielkie dzieła dla konkretnych mecenasów. I tak to działa od zawsze.

Próbowałam kiedyś zapisywać jakieś pomysły w międzyczasie, żeby mieć gotowe jak dostanę termin. Ale niewiele z tego wynikało. Nawet jeśli coś zapisałam, potem okazywało się to miałkie i nieciekawe. Najlepiej jednak jak wisi nad głową termin nagrania, I do tego jeśli człowiek ma mało czasu albo akurat następuje spiętrzenie wielu  spraw.

A potem można narzekać z czystym sumieniem – ale ja to mam dużo pracy!

(15.02.2014 r.)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com