Prezenty, prezenty

589_prezenty kopiaGdy zbliżał się dzień świętego Mikołaja, zwany przez dzieci Małym Mikołajem, w klasie u Kasi rozlosowano karteczki z imionami wszystkich uczniów. Stary to zwyczaj dotyczący większych grup, gdy wszyscy nawzajem obdarowują się prezentami. Jest to gwarancja, że każda osoba coś dostanie, a wydatek nie będzie duży, bo także – tylko dla jednaj osoby. Na ogół przyjmuje się w takich wypadkach dodatkowo sumę ograniczająca wysokość nakładu pieniężnego. Tym razem było to dwadzieścia złotych. Można by dyskutować, czy to jest dużo czy mało, ale z pewnością dla niejednej rodzicielskiej kieszeni jest to jednak suma znacząca. Można za nią przygotować obiad dla całej rodziny, lub kupić coś z ubrania. No ale stało się. Nikomu nie chciało się wysilić na coś więcej, czyli mniej. Aby na przykład wymyślić coś choćby za pięć złotych. Przecież i za piątkę można coś kupić, bywają całe sklepy pełne towaru pod hasłem: “Wszystko po pięć złotych”.

Ale pozostawię ten temat ku rozwadze na przyszły rok, bo dziś chciałabym raczej skupić się na prezentach domowych, prywatnych. Jest z nimi teraz taki problem, że albo dzieci mają już wszystko i nie jest łatwo wymyślić coś nowego i zaskakującego, albo – nie mają nic, i wtedy każdy wybór będzie jeszcze trudniejszy, bo zawarty pomiędzy tym co cieszy, a tym co potrzebne.

Moje problemy oscylują między tymi dwoma opcjami, i jest mi jeszcze trudniej, Tym bardziej, że mam tych młodocianych obiektów kilka, wiekowo rozrzuconych po kalendarzu, co stwarza dodatkowe trudności z właściwym  wyborem. Hołduję zasadzie, że prezenty trzeba kupować dużo wcześniej, gdy głowa spokojna i nic nie nagli, bo wtedy można wymyślić coś i zabawnego, i zarazem pożytecznego, oczywiście po przeprowadzeniu tajnych badań marketingowych w rodzinie. Zaś kupując w ostatniej chwili przeważnie kończy się to na jakimś modnym gadżecie powtórzonym przez kilku darczyńców. Obdarowany otrzymuje wtedy kilka jednakowych paczek z jednakową zawartością, co skłania go do pogardzana świętym Mikołajem i zarzucania mu totalnej niewiedzy o prawdziwych potrzebach dziecka.

Nie chcę tutaj dawać jakichś recept na udane zakupy, bo każdy ma swój sposób i swą własną procedurę. Najbardziej cieszy zawsze świadomość, że te moje prezenty będą otwierane pod choinką, może z radosnym okrzykiem jeśli utrafię w oczekiwania i marzenia. I nic nie szkodzi, że będą anonimowe, bo przecież Mikołaj jest jeden dla wszystkich. Mnie przyniesie on właśnie ten radosny okrzyk i zadowolony uśmiech na twarzy ukochanego malucha. Już dziś na tę myśl robi mi się ciepło koło serca, gdy porządkuję i pakuję moje małe zakupy. Już dziś czuję, że dostałam coś pięknego i dobrego, bo będę miała kogo obradować.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com