Batman w domu

603_batmanwdomu kopiaNie wiem jak inni, ale ja bardzo lubię – jeśli już coś czytam – to wpaść „po uszy” w swoją lekturę. Właśnie skończyłam kryminał Agaty Christie, oj jak dawno jej nie czytałam. Herkules Poirot kiedyś mi się już nieco znudził. Ale przecież pozostała Panna Marple. Panna Marple! Stara panna, emerytka, lecz wciąż jeszcze „ostra jak brzytwa”. I ta ostrość mnie zachwyca, bo też bym chciała być – pomimo moich lat –  z podobnymi możliwościami. Niedawno zapytała mnie znajoma o mój wiek, i zdziwiła się że jestem wciąż taka aktywna.

Niech Państwo nie wierzą jednak pozorom. Z tą aktywnością to dobrze jest, jak się ją opisuje albo o niej opowiada. Owszem, gdyby policzyć efekty działania, to nawet wszystko wygląda  dumnie. Ale gdy wliczyć czasowy koszt tych działań, to wtedy  nie jest go zbyt dużo. Jednym słowem  pozostaje jeszcze cała masa wolnego czasu, spędzonego na niczym. No może nie całkiem na niczym,  bo jednak – główka pracuje nawet jak ręce odpoczywają. Jak u Panny Marple.

Teraz wpadłam po uszy w biografię Jacka Nicholsona. Od razu rzuciła mi się w oczy okładka, gdy odwiedziłam bibliotekę. Jeszcze nówka, nikt przede mną jej nie czytał. Prawdziwie dziewicza. Na tej okładce jest buźka Jacka, w nieśmiertelnej czapeczce, z oczami zwróconymi do góry i z tym diabelsko –anielskim uśmiechem na twarzy. To plakat z „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Biografia napisana jest solidnie, niemal jak jakaś praca naukowa.  Bez fikcji, z cytatami. A jednak wciąga. Dwie większe wkładki ze zdjęciami, z początku kariery i bliższa dzisiejszych czasów. Jak już wiadomo, aktor miał skomplikowaną sytuację rodzinną. Po latach okazało się, że jego matką naturalną była osoba, którą uważano za jego siostrę. A wychowywała go babka którą uważano za matkę. Nie mówiąc już o ojcu… Co ciekawe od tego momentu gdy ta tajemnica wyszła na jaw, zmieniła się i gra samego artysty. Musiał to dla niego być niezły wstrząs emocjonalny. Jak pisze autor biografii, Marc Eliot: „Uśmiechnięty, wyluzowany. Pełen ekspresji  i emocji Jack, postać którą grał, była jego profesjonalnym wcieleniem, aż do 1974 roku, kiedy odkrył sekret swojej rodziny – prawdę kryjącą się za cała tą grą, tak mroczną, głęboko ukrytą i pozbawiającą złudzeń, że zmieniała wszystko w jego życiu i również wszystko w jego grze”.

Z dziwną więc lekkością podchodzimy w dzisiejszych czasach do tych spraw. Dzieci traktowane są jak jakieś nieczułe przedmioty. Robione czasem w probówce, z różnych materiałów genetycznych. Różne dziwne adopcje, i rodziny zastępcze. A potem się dziwimy że ktoś nie może znaleźć dla siebie miejsca w społeczeństwie. Taki Jack Nicholson już w dzieciństwie czuł się dziwnie nieswojo, i wydawało mu się że nie jest kochany przez rodzoną mamę. A tymczasem to nie była jego mama prawdziwa, i dzieciak to odczuwał jakby przez skórę, bez słów. Bo natury nie da się oszukać.

Dziwnie jest czytać taką książkę o czyimś życiu, Aktor jest już jakby u kresu swojej kariery, podobno nawet nie za bardzo dobrze się czuje. Ode mnie jest odrobinę starszy, i jego życie widzę jakby równolegle do mojego. Oczywiście nie ma co się przymierzać z osiągnięciami, bo to gigant sukcesu. Ale także to ciekawe, ze takich ludzi – choć ich nie znamy, to jednak w jakiś sposób kochamy. Bo nikt nie wątpi, że Nicholson jest kochany, a nawet uwielbiany przez swoją widownię. Zastanawiałam się, dlaczego tak się dzieje, i doszłam do wniosku, że pewnie dlatego, gdyż dzięki podobnym osobom przeżywamy wiele wzruszeń, może i radości. Trochę sztucznie wywołanych, ale autentycznie przeżywanych.  Jak widzę na ekranie Jacka Nicholsona, to nawet dziś, gdy jest już przecież stary, i trudno mówić  o jakiejś jego powalającej urodzie, to jednak od razu się uśmiecham. Gdy on jest na ekranie, to widzi się tylko jego. Co za magia! A przecież poza filmami – czyli rolami w nich, ma on swoje życie osobiste, może nawet dość skomplikowane i dzisiaj, choć pewnie bez trosk materialnych. I w rzeczywistości jest zupełnie inny, niż ten człowiek na ekranie. Jednak to się jakby nie liczy. I pozostaje tylko – filmowy bohater. O wiele trudniej jest kochać kogoś, kto mieszka z nami w jednym domu, czasem bywa zmęczony, nieładnie pachnie potem, przy jedzeniu wydaje dziwne odgłosy, może chrapie w nocy, ma swoje przyzwyczajenia i nawyki tak różne od naszych. No  i ta przysłowiowa deska  w WC! I wtedy sobie myślimy –  taki Jack Nicholson, on to na pewno jest zupełnie inny!

(7.04.2014 r.)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com