Trzy listy albo Opowieść Wielkanocna

610_opowiescwigilijna kopiaPółtora roku temu przedstawiłam Państwu w „Kochanym Życiu”  Pana Andrzeja z poznańskiego. Pisał wtedy o sobie:

„Jestem nauczycielem na emeryturze, i o ile jestem zmuszony żyć bardzo skromnie w sferze materialnej (albo raczej nędznie), to moje życie w dziedzinie duchowej jest bardzo bogate.

Autostop to mój sposób na życie. Żyję bardzo intensywnie i zwiedzam co się da, biorę udział w pielgrzymkach . Rok 2010 to była moja wielka wyprawa na Szlak Świętego Jakuba. W tym roku (mowa o roku 2012) ponownie pójdę na Camino de Santiago.

„Mieć 65 lat to ani grzech ani żaden… wstyd!.  Pozdrawiam serdecznie”

Potem była mała wymiana listów i cisza, aż do zimy ubiegłego roku, gdy dostałam nowe, smutne wieści:

„To ja, emerytowany nauczyciel, autostopowicz, obieżyświat, a przede wszystkim Pielgrzym z Camino de Santiago.

30 listopada, w dniu moich imienin, w Godzinie Bożego Miłosierdzia, odeszła do Pana Boga Najlepsza Matka mojego syna. Nie wiem jak będzie wyglądała nasza tegoroczna Wigilia. Mimo że żyliśmy tylko z mojej nauczycielskiej emerytury, to potrafiła Ona cudownie przypudrować naszą biedę materialną.

W poprzednich listach to ja byłem św. Mikołajem. Teraz proszę o świąteczną paczkę dla mojego tegorocznego maturzysty. Bóg zapłać.

Prosimy o modlitwę.               –   Andrzej”

No i wreszcie ten ostatni list, który dotarł do mnie przed Wielkanocą, jak promyk wiosennego słońca, zwiastujący nową nadzieję – pomimo wszystko.

„Droga Pani

Bardzo dziękuje za przekazane mi listy  i słowa otuchy zawarte w nich. Jeszcze pozwolę sobie dodać kilka faktów.

Mama mojego syna  była chora na raka i odchodziła od nas z pełną świadomością od końca kwietnia do 30 listopada 2013 roku. Cierpiała bardzo. Odchodziła godnie, w spokoju pogodzona z Bogiem i ludźmi. Jej umieranie było najpiękniejszym wyznaniem wiary w Boga i Jego Miłosierdzie.

To była katecheza dla nas bliskich.

Głęboko wierzę że właśnie Jej modlitwy i Boża łaska oraz moja wiara mnie uzdrowiły, powstałem i mogę TRWAĆ.. Uwierzyłem że dam sobie radę.”

I dodaje:

„Przyszedł również do nas Święty Mikołaj. Na progu naszego domu czekała paczka. A przed Wigilią odwiedziły mnie dwa piękne, ziemskie Anioły, i przywiozły:  wielką torbę wypełnioną artykułami spożywczymi (żebym mógł przygotować Wigilię) i dla mojego chłopca – markowe ciuchy. Anioły żyją wśród nas, tylko czasami trudno jest ich zobaczyć!

Cały czas czuję życzliwą obecność tej, która od nas odeszła, i pamiętam jej słowa: „Jędruś, dasz radę, jesteś dobrym człowiekiem. A ja tam w górze będę się za Ciebie modliła i pomagała”.

Myślę o Niej na okrągło (tylko łezka w oku się zakręcie) ale nie ma już tego przejmującego bólu po Jej stracie i pogodziłem się z myślą, że już Jej nie ma wśród nas. I wziąłem się ostro do pracy w domu: sprzątam na okrągło, i nasze mieszkanie ożyło.

Przepraszam za pośpiech, z jakim piszę ten list i czasami nieskładne zdania, ale mam jeszcze dzisiaj tyle do zrobienia – żeby zapomnieć (o smutku) dużo pracuję i modle się. Dzięki Bogu, już jest normalnie, już jest lepiej!

Pozdrawiam Panią serdecznie i dziękuję wszystkim za życzliwość i słowa otuchy. Pamiętam o Was w modlitwie.

Andrzej”

I tak sobie myślę że jeśli już była kiedyś Opowieść Wigilijna, to mogłaby i być  także Opowieść Wielkanocna, właśnie o Panu Andrzeju.

(20.04.2014)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com