Prawdziwy artysta

656_prawdziwyartysta kopiaPrzygotowując się do niedzielnego felietonu zwykle staram się uwzględniać kilka rzeczy. Przede wszystkim – temat całej audycji Familijnej Jedynki. Drugim wyznacznikiem jest konkretna data, kryjąca w sobie jakąś ciekawą rocznicę. Bywa też że akurat otrzymam jakiś interesujący list którego treścią chciałabym się z Państwem podzielić A czasem jest to jakaś luźna refleksja, dominująca akurat w danym momencie, i budząca konkretne skojarzenia. Jak widać – możliwości jest wiele. Ale tym razem jestem w prawdziwie przysłowiowej kropce. O Józefie Chełmońskim wiem tyle, co każdy jako tako oczytany polski obywatel, który już dawno pokończył szkoły. Fakt że kilka jego obrazów bez podpisu jego nazwiskiem są rozpoznawalne na pierwszy rzut oka. Ale to nie jest wiele jak na taką rocznicę. No ale wreszcie natrafiłam na jedno zdanie które mocno przybliżyło mi tego pomnikowego już człowieka, wielkiego malarza, uznanego artystę. W Internecie znalazłam  ciekawostkę z jego życia – oto ten króciutki tekst: „Józef Chełmoński w czasie swoich studiów monachijskich wzbudzał niemałą sensację swoim ubiorem. Nosił bowiem czerwone rajtuzy konnicy rosyjskiej, granatową ułańską kurtkę oraz czapkę konduktorską Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej” I zaraz zobaczyłam oczami wyobraźni innego malarza, już nie żyjącego kolegę, który także miał fantazję kolorowo się ubierać, zarzucał fantazyjnie jakąś szarfę na ubranie, wiązał kokardy. I innego, grafika, kolegę wnuczki, który z kolei  ukochał kolorowe stare kamizelki i krawaty, przekazałam mu wszystkie domowe skarby.  Czasem i teraz gdy widzę  w pobliżu jakąś osobę ubraną nietuzinkowo, zaraz sobie myślę: o, to musi być jakiś prawdziwy artysta!

(10.08.2014)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com