Mrówki II bis

679_mrowki2bis kopiaTeraz gdy dzwoni do mnie telefon w domu, to natychmiast przyjmuję pozycję obronną i odpowiadam do słuchawki głosem niebyt uprzejmym, aczkolwiek – jak mawia młodzież – oczekującym na ciąg dalszy. Bo czasami jednak telefonuje ktoś znajomy lub choćby  z przychodni rejonowej że lekarz nie może mnie przyjąć  w dniu  wyznaczonym bo coś tam mu wypadło i proponują jakiś inny termin.

Pewnego dnia usłyszałam w słuchawce młody męski głos który mnie radośnie powitał: dzień dobry ciociu! Jak jestem w formie to mój głos brzmi nawet dość młodo, jak na babcię, stąd pewnie ta „ciocia”. Trochę się zdziwiłam, gdy dopytywał o moje zdrowie, i to wydało mi się podejrzane. Więc zapytałam o imię. Bingo! Nie znałam faceta o tym imieniu.

Toteż gdy ostatnio odezwał się telefon, o porannej porze, kiedy dzwonią ci namolni telemarkerzy, znów się najeżyłam, szczególnie że dzwoniąca niewiasta  zaczęła od przedstawienia się imieniem i nazwiskiem. No ale tym razem to ja się pomyliłam. To była Pani Władysława, moja dawna korespondentka. Tu małe przypomnienie. Napisałam kiedyś tekst pt. „Mrówki” o rodzinie wielodzietnej. No raptem z czwórką dzieci.  Na ten tekst odezwała się właśnie Pani Władysława, też mająca czworo dzieci. Potem był kolejny list – od innej rodziny, tym razem z szóstką dzieci. Lata mijają, dzieciaki rosną, a do mnie od czasu do czasu wszyscy się odzywają, żeby podzielić się nowinami, lepszymi lub gorszymi. Tym razem wiadomość była zaskakująca. Moja słuchaczka chyba czekała jak na to zareaguję, ale ja tylko bardzo się ucieszyłam. Bo powiadomiła mnie że dwójka jej najstarszych dzieci, dziewczyna i chłopak, wybrali drogę powołania zakonnego. I przystali do Franciszkanów, od tego świętego Franciszka o którym ksiądz Janusz Pasierb pisał:

włóczył się mówi burgrabia

wyłudzał dodaje kupiec

błaznował mruczy uczony

goły w południe rumieni się biskup

śnił się nie zawezwany rzecze papież

Teraz oboje – Bartek i Ania – są w nowicjacie we Włoszech. Przysłała mi oddzielnie na telefon komórkowy ich wspólną fotkę i gdy patrzę na te dwie roześmiane buzie, to tak sobie myślę – co za szczęście móc służyć Pani Bogu w 100-u procentach!

No i ta szczęśliwa mama  opowiedziała że teraz to oni, dorośli, uczą się od dzieci. A ona sama myśli nawet nad współorganizowaniem w swojej parafii wspólnoty w której będą mogły osoby chętne zgłębiać  Słowo Boże, czyli razem modlić się, czytać i rozważać Biblię.

Co za piękny rozwój. A przecież życie mają nielekkie. Tak jak i inni zresztą. Bo tak się składa że w dwóch z tych moich mrówkowych rodzin ojcowie pracują poza domem, a trzeci w ogóle ma trudności ze znalezieniem pracy (może już znalazł? Tego jeszcze nie wiem). Ale wszyscy ciągną te swoje wózki z uporem i optymizmem. Jakoś nie słyszę z ich strony narzekania na ciężkie życie. Raczej – zawsze opowiadają o radości jaką dają im dzieci, i w ogóle  liczna rodzina. Coś o tym wiem bo mam w swoim otoczeniu też podobny przykład, i święta rodzinne lub kościelne to prawdziwy zjazd wszystkich, i przyjemność z przebywania razem w tak licznym gronie.  Bo prawdziwa radość, prawdziwe szczęście, objawia się następująco (cytat): „Czuję w sercu muzykę, ale bez głosu, słyszę harmonię, ale bez dźwięku, tak mi się jednak miła wydaje, iż z niczym jej na świecie porównać nie można”.  I dalsze rozwinięcie w tychże „Maksymach Świętego Ignacego”  (dziękuję księże Marku!) i w moim wyborze: „Umysł twój jest sędzią szczęścia twego. Nieszczęście i smutek jest wynalazkiem naszej gnuśności. Środka na wszelkie nieszczęścia nie należy szukać po za nami, on w nas jest. Jak rzeczy przyjmujemy tak na nas działają, żaden pocisk boleśniej nie rani, jak ten który sam sobie zadajesz. Nic poza sobą nie szukaj, nic nie pragnij; o to się staraj aby Bóg serce Twoje napełniał; reszty bez szkody możesz zaniechać.”

( 6.10.2014)

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Władysława napisał(a):

    Ave Maria! To pozdrowienie w zgromadzeniu zakonnym naszych dzieci. Skoro świat już usłyszał tę historię (jestem bardzo wzruszona) proszę serdecznie o modlitwę w intencji ich wytrwania na obranej drodze. Dziękuję i pozdrawiam Panią Redaktor Elę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com