Święty spokój

710_swietyspokoj kopiaNawet już się nie denerwuję, gdy moje domowe utrapienie – mój student – przysparza mi niepokoju. Wiem że młodość to wielkie cierpienie, sama pamiętam jak mnie ona bolała. I może dlatego go dostałam na tę stancję, aby dotarło do mnie dobitnie to, co przezywali moi rodzice ze mną. Oj, nie było im łatwo i lekko. Na szczęście jestem teraz od nich starsza niż oni wtedy, i mam większy dystans do wszystkiego. Nie na darmo moim największym marzeniem od wczesnej młodości było osiągnięcie spokoju serca. Bo to serce najbardziej boli, gdy jest się młodym. Po zaaplikowaniu sobie przez lata różnych terapii i rekolekcji wreszcie uzyskałam jaki taki efekt. Jeszcze jest do przepracowania problem, jak się nie denerwować drobiazgami, ale z grubszymi sprawami już sobie radzę doskonale.

Jak Państwu już opowiadałam jestem w chwili obecnej nawet prababką i wcale mnie to nie przeraża, nie burzy mojego spokoju. Ostatnio dotarła do mnie wiadomość że moja prawnuczka spodziewa się rodzeństwa. Nie wiadomo jakiej płci, ale dobra nasza, Zniesiemy i to, też ze spokojem. W końcu nie mieszkają ze mną i drobiazgi nie przeszkodzą mi cieszyć się tym faktem.

Niestety znów zaczynam mieć dylematy. Tym razem dotyczą one samej istoty tego osiągniętego spokoju serca. Otóż czasami wydaje mi się że to, co osiągnęłam z takim wielkim trudem, to może nie jest spokój serca, ale raczej zwykła – pardon – obojętność. Ale jak to sprawdzić, gdy człowiek już się rozsmakuje w tym swoim świętym spokoju?

(26.12.2014 r.)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com