Jacy jesteśmy

823_jacyjestesmy kopiaW tym tygodniu zastanawialiśmy się nad sobą. Jacy jesteśmy, jakie cele sobie stawiamy w życiu, jak pracujemy, a nawet – o naszych współczesnych dylematach moralnych. To ostatnie co prawda na przykładzie Gruzji, ale nam też niedaleko już do tych nowoczesnych rozwiązań.

A pomimo wszystko dalej niewiele wiemy o sobie. O sobie jako mieszkańcach „tej ziemi”, jak Polskę nazwał Papież św Jan Paweł II. To pytanie i mnie nurtuje. No bo na co dzień spotykam się ze swoimi ziomkami, i nadziwić się nie mogę jak jesteśmy różni. Ja sama może nawet nie odczuwam głębszych wewnętrznych rozterek bo na szczęście żyłam w pewnej ciągłości rodzinno – historycznej. Ale co do środowisk w których się obracałam, to już nie ma tej jedności. Dlatego też te pytania o naszą tożsamość są dla mnie takie ważne, i takie interesujące. Dopiero od niedawna można u nas jako tako otwarcie dyskutować na wszelkie tematy, i choć pojawiają się nowe ograniczenia jak choćby te zwane „polityczną poprawnością”, to jednak nie ma porównania do dawniejszych czasów.

No i wreszcie zaczynamy – jeszcze nieci nieśmiało – zadawać sobie te najważniejsze pytanie, a mianowicie kim jesteśmy? Jacy jesteśmy? Natrafiłam w jednym z tygodników na artykuł pt. „Lek na polską chorobę” i idąc tym samym tropem, doszłam do książki pt. „Afazja polska” autorstwa Pana Przemysława Dakowicza. Tu dodam dla wyjaśnienia że
„afazja – jak brzmi definicja formalna –  to spowodowane organicznym uszkodzeniem odpowiednich struktur mózgowych częściowe lub całkowite zaburzenie mechanizmów programujących czynności mowy u człowieka, który już uprzednio opanował te czynności”.. Czyli prościej  – wtórny zanik mowy spowodowany uszkodzeniem mózgu.

Książka właśnie została zakupiona do naszej radiowej biblioteki, więc dopiero ją wypożyczyłam, i ledwie zaczęłam czytać, już we wstępie natrafiłam na słowa:

„Od roku 1989 , kiedy odzyskaliśmy prawo mówienia pełnym głosem, trwa proces zbiorowego wychodzenia z afazji, przezwyciężania ograniczeń, do których zdążyliśmy przywyknąć, które stały się naszą drugą naturą. Trudno jednak oczekiwać że rychło nadrobimy półwieczne zaniedbania.”

I nieco wcześniej czytamy: „Przez długie dziesięciolecia tysiące apostołów kłamstwa pracowało na to, byśmy milczeli, byśmy zapomnieli skąd przychodzimy. Ze zbiorowej świadomości próbowano na zawsze wyeliminować te jej składniki, które stały w sprzeczności z wizją ‘nowego człowieka’”.

A teraz ten „nowy człowiek”, często nie do końca przerobiony, taki niedorobiony,  staje wobec nowej rzeczywistości, wobec historii która po raz kolejny  zmienia znaczenie faktów, i często jest bezradny. Szkoła nie nadąża, rodzice już nie pamiętają bo to dziadkowie byli świadkami, i mamy takie różne kwiatki, jak te – kogo czcić na pomnikach, czyje rocznice są ważne, nie mówiąc już co robić z tymi nieszczęsnymi szczątkami z kolejnych „Łączek” które nagle się odnajdują tu i tam. Mam nadzieję że książka „Afazja polska” rozjaśni mi w głowie wiele spraw. Bo choć sama – jak już powiedziałam – miałam to szczęście że „nowego człowieka” jest we mnie chyba niewiele, to sam proces mowy też mam zakłócony. Jeśli mi się uda, to będę się dzieliła z Państwem moimi dalszymi odkryciami.

(19.09.2015 r.)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com