Piazza Navona

Nie wiem, jak podejść do tego tematu, ale koniecznie musze się z nim zmierzyć. Otóż czasami spotykają nas rożne rzeczy, wydarzenia – a nie jesteśmy na nie właściwie przygotowani. Na przykład gdzieś wyjeżdżamy, w jakimś określonym celu, i przy okazji dane nam jest coś zobaczyć czy przeżyć, czego w ogóle się nie spodziewaliśmy albo nie planowaliśmy. A co w rezultacie okazuje się sednem sprawy.

Tak jak byłam w Jerozolimie na Kongresie Telefonów Zaufania, a „przy okazji” (jak to leciutko brzmi, nieprawdaż/) odwiedziłam miejsca związane z życiem Pana Jezusa, dwoma kamieniami węgielnymi historii zbawienia – Bazyliką Narodzenia i Bazyliką Grobu Pańskiego. Oczywiście nie byłam zbyt przygotowana na odwidzenie tych świętych miejsc, i dopiero potem, po powrocie do domu, zaczęłam doceniać to, co mi się przydarzyło. Szukałam w pamięci szczegółów ledwie zapamiętanych, jak w ewangelii: „Czyż serce nasze nie pałało gdy do nas przemówił?…”. Takie skojarzenie, tylko w drugą stronę, przeżyłam gdy byliśmy w Rzymie, u Papieża Jana Pawła II. Pierwszego wieczoru małą grupką podążyliśmy wieczorem w miasto, a konkretnie koleżanka zaprowadziła nas na Piazza Navona. I dopiero po powrocie do domu uświadomiłam sobie, gdzie byłam, i jakie to znaczące miejsce.

Teraz odbywa isę narodowa pielgrzymka do Rzymu, niestety beze mnie. Jej hasłem jest: „Gdzie chrzest – tam nadzieja”, i wiadomo dlaczego mowa o tym chrzcie, bo to 1050 lat od Chrztu Polski. I Rok Miłosierdzia. I były Światowe Dni Młodzieży z Papieżem Franciszkiem. Jak zapamiętamy te historyczne momenty za kilka lat?. Co z nich pozostanie najważniejszego w naszej pamięci.

30.10.2016 r.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com