Dramat historyczny

Pewnie bym ominęła ten opis filmu i nawet by mnie nie zainteresował, gdyby nie jedno małe coś. Konkretnie dotyczące tego właśnie filmu, którego tytułu nawet nie spamiętałam. A była tam notka: „dramat historyczny”, dalej – że związany z realiami Argentyny i wreszcie – że rozgrywa się w latach 70-tych dwudziestego wieku. W latach 70-tych! No powiedzcie Państwo, czy to już jest historia? Nie do wiary! Lata 70-te? To była pełnia mojego dorosłego życia, pierwsza praca, mąż, dziecko. I to już jest historia? No, może i coś w tym jest. Bo ludzie z którymi chodziłam wtedy na groby już sami leżą w tych grobach. A mnie też robi się do nich coraz bliżej. Bo te dni – 1 i 2 listopada coraz bardziej mnie zaskakują – niedawno było lato, zaraz potem dzieci wróciły do szkół, i już jest ten listopad, pełen różnych rocznic, osobistych i państwowych. A od niego do Bożego Narodzenia to już tylko jeden krok.

I to jest ten prawdziwy dramat historyczny, te lata które mkną jak jakieś widma i pozostaje po nich tylko kurz pokoleniowy, a może – pył przeszłości. I kolorowe liście niezmiennie spadające z drzew.

A ludzie? Trwają w swoich związkach albo i nie trwają. Coś tam budują albo burzą. Stawiają pomniki lub je niszczą.

Do tego wszystkiego plotą czasem jakieś głupstwa z poważnymi minami, jakby byli władcami tego świata. A te ich słowa tez z czasem zamieniają się w kurz historii. I tylko wciąż aktualne pozostaje stwierdzenie że – poznacie ich po owocach.

1.11.2016

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com