Naznaczony imieniem Marcin

Nieco może przedwcześnie, ale chciałabym dziś odwołać się do imienia „Marcin”.  W nadchodzącym tygodniu wypada wspomnienie św. Marcina z Tours,  jest to imię które wraz z latami znaczy dla mnie coraz więcej. Jak jest w zwyczaju, imię w rodzinie nadawane jest najczęściej z powodu jakiegoś pamiętnego przodka (w linii męskiej lub żeńskiej). Czasem dla upamiętanie jakiejś znaczącej postaci życia publicznego, jak moje w początku drugiej Wojny Światowej, aż do tego stopnia, że w klasie kiedyś było nas 7 Elżbiet!  My sami – co do wyboru naszego imienia – najmniej  mieliśmy do gadania, bo zwykle w momencie gdy się to decydowało, byliśmy zaledwie niemowlakami, i najwyżej mogliśmy sobie swój protest wyrazić w pieluszki.

Z imieniem wiążą się też pewne cechy, i to nie przesąd. Przede wszystkim staramy się utrwalać charakter rodowy, jeśli imię jest „rodzinne”. Ale dochodzi jeszcze jeden czynnik, i to są cechy świętego patrona .

I teraz szybciutko przeskoczę do sedna tej krótkiej opowieści. Już kiedyś wspominałam, że i ja modlę się za kapłana, akurat tego jednego systematycznie od 7-miu już lat. To takie zadanie domowe. Ten Kapłan ma właśnie na imię Marcin. Pracuje na prowincji, w małym ośrodku, chyba  żyje, bo jest jeszcze młody, ale ja nie chcę mu zawracać głowy bez powodu, więc ostatnio może ze dwa lata temu mieliśmy ze sobą jeden kontakt telefoniczny. Chyba. Nie przypomina on wielkiego i świętego Marcina, Biskupa  Tours bo to raczej mały brat niż kościelny dostojnik. A jednak tez jest w jakiś posób wielki, bo także całe swoje życie bez reszty oddał w służbie Bogu i ludziom.

6.11.2016

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com