Uroda Życia

Któregoś popołudnia usłyszałam przez radio piosenkę którą śpiewał Nat King Cole ze swoja córką. Uwielbiam twego artystę! Jego prawdziwie aksamitny glos powoduje ze natychmiast na myśl przychodzi mi uroda życia.

Czy zastanawiali się Państwo czasem nad urodą życia? Co to jest takiego? I na czym polega? Oczywiście nie będę tu analizowała podejścia medialnego, raczej chodzi mi o zwykłe odczucia zwykłych ludzi, a nie celebrycki wypas.

Już gdy wymawiamy słowa – uroda życia – robi się jakby jaśniej dokoła, nawet z tych słów jakby bije blask. A tymczasem może ona być, ta uroda, cichutka i dyskretna, jak pochylenie się nad konwalią w cieniu lasu, jak daleki żagiel surf era na zatoce gdańskiej, jak pocztówka z Zakopanego…. Jedyne czego wymaga taka chwila, to ciszy i kontemplacji. Mnie najbardziej kojarzy się po pierwsze z krajobrazami, a po drugie – ze sztuką. Ludzkie doznania w spotkaniu w nimi owocują wyjątkowo bogatym samopoczuciem pełnym szczęścia i radości z życia. No i odczuciem piękna. Bez piękna nie ma radości życia, życie nie ma uroku.

A teraz historia z życia. No, może tylko historyjka. Taki listopadowy przerywnik. Wypad jesienny do słońca i ciepła. No gdzie? Na Kanary, czyli na wyspy kanaryjskie. A tam – luksusowe hotele pięknie wyposażone, Różne smakołyki do wyboru do koloru, do tego cała gama napojów, przy hotelu przepiękne baseny z leżakami, a niedaleko brzeg morski – oceaniczny – i bielutki piasek na cudownej, prawie pustej plaży. Bo jak się ma basen kolo hotelu to nawet nie chce się w tym piasku brodzić. Oczywiście w niczym taka plaża nie przypomina plaży we Władysławowie w pełni sezonu, i wcale to nie wzbudza nostalgii. Wszystkie codzienne troski pozostały hen gdzieś na stałym lądzie, nie trzeba robić zakupów ani spieszyć się do pracy. Rano budzi słoneczko i wieczorem też żegna do snu. A w międzyczasie jakieś leniwe rozrywki, śpiewy i tańce, troszkę gimnastyki, pływanie, zwiedzanie okolicy. Czegóż jeszcze pragnąc od życia? Tyle ze na taki wyjazd mogą załapać się tylko nieliczni i cała ukochana rodzinka z przyległościami pozostaje w domu. A może i to jest pozytywnie traktowane? Chociaż nie zawracają człowiekowi głowy swoimi problemami.

W sumie – raj na ziemi. Piękna przyroda, luksusowe życie, cały tydzień w tym luksusie, bo tyle czasu obejmuje promocyjny pobyt w tym okresie. I to jest właśnie uroda życia. Chociaż czy aby na pewno? Czy na tym polega pełnia szczęścia? Najeść się, naopalać, wyspać. I już?

Drodzy Państwo. Nigdy nie byłam na Kanarach. Jakoś mnie tam nie ciągnęło. Powiem więcej – nawet nie powstała taka myśl w mojej głowie. Oczywiście mogę zrozumieć osoby które tam się wybierają, bo na przykład chcą się oderwać na chwilę choćby z codziennego kieratu. Może po prostu chciałyby się wyspać. Albo rozgrzać na słonku. Może chcą sobie pofolgować w jedzeniu.

Ale gdyby ktoś musiał spędzać w ten sposób cały rok, to już nie wydaje mi się to takie bajeczne. Chyba że pracuje w tym biznesie i w ten sposób zarabia na siebie. To inna już sprawa.

Czyli wracając do urody życia, wciąż pytanie pozostaje otwarte – co to jest takiego. Jak ją odczuwamy. Bo na pewno dla każdego jest to coś innego. Trochę w zależności, jakie wyznajemy wartości, jakie mamy zainteresowania i upodobania. W takich momentach powracam wprost obsesyjnie do Chałup, na przytań, gdy na barowym stoliku mam przed sobą smażone szprotki i cos do picia, choćby piwo. A przed sobą małe molo z łódeczkami, w dali zaś na zatoce żagielki i lśniąca w słońcu powierzchnia wody. Reszta rodzinki właśnie wyruszyła na wycieczkę rowerowa po Helu. A ja już nie rowerowa. Więc tak sobie siedzę i czekam na nich. I nawet nie musze w niczym uczestniczyć, wystarczy mi samo patrzenie. A nawet, jak już jesteśmy przy minimum, to może być tylko wspomnienie.

23.11.2016 r.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com