Mistrz

Jak wiadomo priorytetem Dominikanów jest duszpasterstwo akademickie. To oni są Mistrzami dla młodych. Ponieważ chyba jeszcze trwa sesja na uczelniach, pozwolę sobie na taki mały powrót do przeszłości, z aktualnym morałem.

Otóż za moich czasów nie mieliśmy jeszcze takich luksusów, żeby mieć mistrzowskich przewodników duchowych, którzy by pomagali odnaleźć właściwe życiowe powołania. Ale w pewien sposób tę funkcję pełnili nasi profesorowie często tkwiący korzeniami w przedwojennych czasach.

Faktem jest że jeśli student (lub studentka) nie dawał rady by coś tam zaliczyć, to szedł do Profesora. Bo łatwo jest udowodnić komuś że nic nie umie, a szczególnie lekko to przychodzi młodym i ambitnym początkującym naukowcom, którzy traktowali studentów jak obecnie w wojsku traktuje się przysłowiowych „kotów”. I taki biedny, przeczołgany student (lub studentka) jako do ostatniej instancji  udawał się na egzamin do profesora.

A profesor to był taki człowiek, który doskonale rozumiał, że i tak on sam jest najmądrzejszy, ale jego wychowanek także przecież coś wie, czegoś już się nauczył, i bywał pełen empatii i wyrozumienia dla słabości młodego ludzkiego umysłu.

Bo zadaniem profesora nie było udowodnienie że egzaminowany nic nie wie, ale odnalezienie w jego głowie tego, czego już się nauczył i co wie. Te wspólne poszukiwania dawały rezultat w postaci jakiej takiej pozytywnej oceny a czasem nawet z planem luk do uzupełnienia.

Do dziś pamiętam – a minęło już ponad 50 lat, co to są sprężyny, i że nie tylko są to skręcone metalowe elementy w kanapie, ale że są nawet w damskich szpileczkach i tak dalej…. Słowa Mistrza zawsze się pamięta. Są prawdziwą sprężyną życia.

19.02.2017r

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com