Płaszczyzny porozumienia

Natrafiłam niedawno na pewną wymianę zdań, zresztą w kontekście konkretnej publikacji książkowej, ale nie będę się wdawać w szczegóły, bo to by była dłuższa historia. Przytoczę tylko oś sporu – oto dwa głosy: „Ja żyję wartością tego, że „prawdy” są subiektywne. Uznawanie że jest jedna prawda i walka ze wszystkimi którzy uważają inaczej jest dalekie od drogi miłości.”

I odpowiedź:  „Prawda nie jest czymś subiektywnym. Jest czymś prawdziwym dla wszystkich ludzi. Poglądy to już kwestia subiektywna. Poglądy mogą być w harmonii z prawdą lub nie, i z tym to już jest różnie”.

Jak widzimy, w rezultacie wszystko obraca się wokół prawdy. Bez względu na to, czy ktoś ją uznaje czy nie. Prawda jest jakby osią tego całego słownego zamieszania. Sęk w tym że każdy rozumie ją inaczej, i tu rodzą się problemy.

Trudno jest prowadzić dialog między tak rozbieżnymi rozumieniami podstawowych kwestii. Tym bardziej dziś, gdy zmienia się nawet znaczenie poszczególnych wyrazów. Już sporządzono całe słowniki tych różnych znaczeń, a powstają wciąż nowe… Do tego dochodzą takie problemy jak np. „mowa nienawiści” i podobne. W ten sposób rozmowa dwojga ludzi zamienia się w bitwę na głosy, czyli kto kogo przekrzyczy, bo słownych argumentów już nie słychać. Ale dopóki rozmawiamy – wciąż jeszcze możemy się czuć bezpieczni. I dobrze że wciąż są podejmowane próby prowadzenia dialogu w każdej ludzkiej ważnej sprawie.

Bo gorzej by było, gdybyśmy dla udowodnienia swoich racji  sięgali po przemoc, cokolwiek pod tym rozumiemy.

Dla przypomnienia więc już na koniec – coś z Arystotelesa – żeby pogodzić różne opcje, te świeckie i nieświeckie: „Prawda jest to zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy”. I kropka.

22.10.2017 r.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com