Dobre uczynki

Są takie dni w kalendarzu gdy wszyscy wiemy, czyje wypada święto.  Bywają to znaczące rocznice, ale szczególnie – imieniny. 4 marca wiadomo – Kazimierza. Albo jak nazywają niektórzy – Kaziuki. To drugie kojarzy się z Wilnem. A dla mnie „Kazimierza” to po pierwsze – zawsze ks. Kazimierz z Jasnej Góry, i wspomnienie rekolekcji, a właściwie Jasnogórskich Dni Skupienia. A po drugie – Kaziowie….. Kaziowie, czyli pewne małżeństwo – Pani Kazimiera i Pan Kazimierz, z Mielna. Pan Kazimierz już nie żyje. Poznałam oboje dzięki redakcyjnej poczcie. Pan Kazimierz zaoferował pokój z utrzymaniem na wakacje dla samotnej matki z dzieckiem, która nie może sobie pozwolić na urlop nad morzem. Poleciłam mu taką osobę, panią z dwoma nieletnimi córkami ze Śląska. Były bardzo szczęśliwe z powodu tej niespodziewanej pomocy wakacyjnej. Wiem też, że nie były jedyne. Przyznam że i ja niegdyś skorzystałam z ich zaproszenia, z dwoma nieletnimi wnukami, by ulżyć ich rodzicom. I nic by nie było dziwnego, gdyby nie to, że w Mielnie byłam już kiedyś, wkrótce po wojnie, na obozie dziecięcym z pracy rodziców. Ponieważ minęły dziesięciolecia od tamtych pierwszych moich wakacji nad morzem, to szukałam śladów przeszłości. Jakże zatarły się one w pamięci. Jedynie rozpoznałam dawny budynek z czerwonej cegły, no i drzewa. Już wtedy były duże a stały się ogromne. I tak to Mielno do mnie wróciło niespodziewanie.

A teraz wspominam i rekolekcje z księdzem Kazimierzem, i dobre uczynki Państwa Kazimierzostwa, i tak to się wszystko plecie, to nasze życie, w czasie i przestrzeni.

4.03.2018 r

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com