„Po górach, dolinach…”

Maj, maj, i nabożeństwa przy kapliczkach, to normalny krajobraz wiosenny na wsi; ale i w miastach, jak w mojej okolicy, gdy przy podwórkowych statuetkach Maryi zbierali się ludzie, żeby się pomodlić. Ale nie zawsze tak bywało. Bo zdarzało się ze modlitwa to też był rodzaj oporu jaki stawiali ludzie niechcianym zwierzchnościom. I nie zawsze kończył się to tylko na gadaniu i wyrzutach, jak tym razem.

         Bardzo lubię orkiestrę dętą i sam też taką prowadziłem przy naszym urzędzie Gminnym. Nie byłem dyrygentem, tylko jej organizatorem.

         Organizowaliśmy zawody sportowo – pożarnicze, przy tym odbywał się wielki festyn. A cały czas asystowała orkiestra dęta. Ale wtedy, akurat był to początek maja, w tej wsi było poświęcenie pól. A remiza była ok. 20 m od Kapliczki.

         Przyszedłem i mówię – Chłopaki! Jest poświęcenie pół, niech nikt się nie wygłupi. Ma być cisza i spokój.

A oni biorą instrumenty do ręki i ruszają za mną. Krzyczę: co robicie? Gdzie idziecie? Oni na to: „Idziemy zagrać przy kapliczce”. Zaniemówiłem.

Wszyscy przyszli. Stali spokojnie w czasie ceremonii. Później ksiądz zapoczątkował pieśń do MB, „…po górach, dolinach…”. Wszyscy uderzyli w trąby, basy i wioliny. Było nas słychać na kilka kilometrów!

Następnego dnia rano przychodzi sekretarka. Panie Marianie! Naczelnik pana wzywa. I dopiero zaczęły się nękania i narzekania.

29.04.2018 r

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com