Czarne złoto

Wśród moich lektur szkolnych zapamiętałam szczególnie jedną. To nowelka Gustawa Morcinka: „Łysek w pokładu Idy”. Była to ckliwa opowieść o koniu, który pracował w kopalni z górnikami, przewożąc w podziemnych wagonikach urobek. Czyli węgiel. Historia opowiedziana prostym językiem, przystępnym dla uczniów szkoły podstawowej, a w młodym wieku bywa się szczególnie wrażliwym na cierpienia zwierzątek, więc nieletni czytelnicy roztkliwiali się nad losem konia, który w końcu oślepł pracując pod ziemią i tam już pozostał na zawsze. Myślę nawet że więcej się tym przejmowano niż śmiercią jego opiekuna czy w ogóle ciężką pracą samych górników.

Potem, już w bardziej dorosłym życiu, trudy górniczego losu docierały do szerszego ogółu, szczególnie mieszkającego poza Śląskiem, głównie w dwóch sytuacjach: podczas górniczych katastrof i – w czasie strajków. To zawsze były te momenty gdy jednoczyliśmy się z naszymi braćmi ze śląskiej ziemi.

A teraz kiedy już jestem dorosła, a nawet bardzo dojrzała, i wiele widziałam i przeżyłam, tamten morcinkowy, sielankowy obraz górniczej krainy z dziecięcej opowiastki zastąpiła twarda rzeczywistość, a w sposób szczególny pamięć o pacyfikacji kopalni „Wujek”, i obraz 9-ciu którzy tam ponieśli śmierć, o czym nijak nie można zapomnieć. Tak jak i o innych ofiarach niedobrego minionego czasu, dawniejszego i tego bardziej bliskiego, o wszystkich tragicznych wydarzeniach naszej trudnej współczesności. Dorosłość bowiem bywa też i bardzo bolesna.

To pewnie i takie sytuacje święty Paweł miał na myśli w Hymnie o miłości, kiedy pisał: „Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce”.

20.05.2018 r.,

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com