Powrót do przyszłości

W ubiegłą niedzielę opowiadałam Państwu o Halinie i Marianie, parze która wreszcie po latach doczekała się ślubu kościelnego… Nazwałam ten felieton „prostowaniem ścieżek”. Ale przecież nie chodziło w nim tylko o jednostkowe poczucie szczęścia, czyli pewność że wspomniana para spotka się także i na drugim świecie. Niestety wyraziłam się nieprecyzyjnie mówiąc o unieważnieniu ślubu kościelnego, a to było – stwierdzenie jego nieważności. Na szczęście mamy Kościół i on nas poprawia. Czyli – jakiś przytomny jego przedstawiciel…

Dla nas osobiście ważne jest i to, co mamy tutaj i teraz. Na tym świecie, jak go nazywamy. I bardzo pragniemy żeby – jak to się mówi – „być w porządku”, by w pełni uczestniczyć w życiu Kościoła. Bo Kościół to i parafia, i ludzie. Na całym świecie każdy chrześcijanin gdy wejdzie do świątyni, czuje że jest u siebie.

Dlatego ślub w kościele to marzenie każdej panny, i – chyba – kawalera. Bo chrzest jest niezbędny jeśli się wyrosło w pewnej określonej kulturze. Bo Komunia Święta to co prawda nie jest dowód dorosłości, raczej już bierzmowanie. Ale bez Pierwszej Komunii trudno sobie wyobrazić nasze dziecięce lata. No i bez wielu Świąt Kościelnych. Życie bez Wielkanocy i bez Bożego Narodzenia? To niemożliwe. A na koniec – pogrzeb z księdzem.

W naszej parafii od lipca mamy znów nowego proboszcza. Który to już, odkąd tu mieszkam? I ciekawe kto będzie teraz odprawiał moją ulubioną mszę świętą, bo są i inne zmiany. Ale też co to znaczy wobec dwóch tysięcy lat, jedna taka mała kilkuletnia kadencja.

Elżbieta Nowak (8.07.2018 r.,)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com