Dzień samotnych

Gdy nie mam pomysłu na niedzielny felieton, szukam inspiracji na początku w odniesieniu do konkretnej daty. Dziś więc według kalendarza wypada „Dzień samotnych”. Samotni w środku lata? I tak się zdarza. Jest pewna stała grupa która już się nigdzie nie przemieszcza, oprócz własnej okolicy, na nawet czasami – swoich czterech ścian. I zawsze jest taka niedziela latem, kiedy nasza kamienica pustoszeje, wieczorem świeci się tylko w dwóch-trzech oknach. Bo jeśli ludzie wyjechali nie na urlop, to chociaż na działki. Najeździłam się już w swoim życiu i ja, czasami nawet lubię tak w myślach wędrować sobie po mapie, gdzie to ja nie byłam. Ale powrót w te miejsca jest już najczęściej niemożliwy, a i moja forma nie pasuje do Tatr czy Atlantyku… Najwyżej w chwilach letniego amoku docieram do sklepiku na najbliższym rogu po lody, i tyle. Sklepik skromny, głównie podstawowe produkty niezbędne do życia, bez kulinarnych szaleństw.

Nie wiem, jak inni przeżywają latem swoją jesień życia, moja to: internet i książki. I leniwy domownik, też  samotny. Czyli taka samotność do kwadratu. A że i ja leniwa, to i czas płynie też leniwie, i życie leniwe. I na obiad leniwe.

Czasami wyobrażam sobie koniec tego leniwego życia, czy też będzie leniwy czy może gwałtowny. Kto to wie?

A z tą samotnością to nie jest prawda tak do końca. Bo dopóki kościół jest niedaleko, dopóki różaniec w ręku da się utrzymać, dopóki jeszcze coś kojarzymy oprócz krzyżówek, to świadomość że zawsze i wszędzie jest z nami Pan Bóg zupełnie wystarcza, żeby być nieskończenie szczęśliwym człowiekiem. 29.07.2018 r.,

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com