Marsz, marsz…

 „Marsz, marsz Dąbrowski…” tak zaczyna się nasz hymn. Czyli marsz jako taki mamy wpisany w nasz narodowy charakter. Więc tak sobie maszerujemy nie tylko przez wieki, ale i w czasie współczesnym.

Gdy z naszej parafii wychodzi grupa pątników do Częstochowy zbierają nie tylko na chleb powszedni, ale też intencje do omodlenia podczas swojej wędrówki. Ponieważ wędruję już tylko duchowo, staram się do nich dokładać w obu dziedzinach. Zwykle intencję mam jedną i tę samą. Dotyczy pewnej konkretnej osoby, i polecam ją już od wielu lat. Ktoś powie że widocznie te modlitwy są mało skuteczne. Po pierwsze – widać jednak pewne dodatnie postępy. A po drugie – to strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby nie te modlitwy. Bo taka opcja też jest przecież możliwa. Że choć nic dobrego się nie dzieje w sposób widoczny, to i zło też już nie atakuje tak zajadle. A przynajmniej w tym jednym moim przypadku osobistym. Bo w innych niestety wciąż się objawia, i to w coraz ostrzejszy sposób.

Widocznie idziemy dobrą  drogą i w dobrym kierunku, skoro te ataki tak się nasilają. Myślę nawet że taki Różaniec do granic, Dni pokuty czy różne modlitewne intencje powinniśmy nasilić i my.

Ja już mam swój program, który w miarę upływu czasu wciąż modyfikuję. I angażuję do pomocy naszych Świętych i Męczenników, żeby się też za nami wstawiali. Potem wstaję rano, otwieram wiadomości i nagle – eureka! – kolejne zło odpuściło.  To naprawdę działa! (5.08.2018 r.,

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com