“Idziemy na rekord”

Dobry los sprawił, że nam obojgu tego samego dnia udało się wejść tak wysoko – powiedział Jan Paweł II do Wandy Rutkiewicz, która weszła na Mount Everest dokładnie 16 października 1978 roku, gdy Karol Wojtyła został Papieżem.

I tak to już jest że człowieka wciąż coś ciągnie w górę, do góry. Nie jestem jakąś specjalną fetyszystką jeśli chodzi o gromadzenie pamiątek, ale za zaszczyt poczytywałam sobie niegdyś że dość przypadkowo dane mi było pić herbatę m.in. w towarzystwie Pana Leszka Cichego po jego górskich sukcesach, i pamiętam że było to w Czorsztynie… U nas w Polsce to Tatry są dla nas takim wstępem do „Niebieskich pastwisk” i wcale się nie dziwię, że ich uroda tak do nas przemawia od najwcześniejszej młodości. Ktoś kiedyś odpowiedział na pytanie dlaczego chodzi w góry – „bo są”… Są, to trzeba się na nie wspinać.  Cóż za prosta recepta na życie. Wszak zdobywanie szczytów sprowadza się do tego, żeby tylko dowieść swoim życiem: kto dalej, wyżej, śmielej, kto szybciej. Ale może być także – kto dłużej. „Idę na rekord!” – oznajmił pewien małżonek w 32-gą rocznicę ślubu. I tak trzymać, to dobry kierunek. A co zrobić gdy już chodzenie wzwyż właściwie odpada? Naturalnie można jeszcze penetrować głębie ludzkiej duszy.

Co do mnie osobiście, to ostatnią górą którą zdobywałam cyklicznie jeszcze do niedawna była Jasna Góra. I teraz też mi tylko ona pozostała do zdobywania, ale już najchętniej taksówką…. 4.11.2018,

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com