Św. Mikołaj to ja…

Dziś zamiast felietonu mały prezent – list od słuchacza, który nazywa sam siebie Świętym Mikołajem…. .

„Ja śpiewam piosenki ludziom na pocieszenie” Kochana Pani! Siedzę na poczcie w Poznaniu i piszę do Pani list. Minęło już 5 lat od czasu naszej korespondencji. Wymiana myśli między nami w audycji radiowej  „KOCHANE ŻYCIE” to było dla mnie radosne przekazywanie dobrej energii. Mój Boże kochany! Jak ten czas nam szybko ucieka…

W tym roku w sierpniu ukończyłem ’72 lata, a nadal wydaje mi się, że jestem na studiach, sny moje również w tym kierunku zdążają, np. ostatnio śniło mi się że mieszkam w akademiku, ale chłopaki z pokoju nie chcą mnie zabrać na dyskotekę, bo jestem za stary… Trochę mam problemy z błędnikiem odpowiedzialnym za równowagę, więc poruszam się z kijkiem, jak w piosence sprzed lat:„Idzie stary dziadek()”  Z tego też powodu jestem cały czas „narażony” na objawy pomocniczości ze strony obserwujących ludzi. Szczególnie kobiety mają bardzo rozwinięta cechę empatii i tak np. kiedy wchodzę do tramwaju, zabierają mój bagaż, pomagają wejść, ustępują miejsca… Stwierdzam: LUDZIE BARDZO CHĘTNIE POMAGAJĄ INNYM.

Teraz to by było na tyle… Łącze serdeczne pozdrowienia i do następnego korespondencyjnego spotkania. Z Bogiem! Andrzej! Czyli: Pielgrzym Jakubowy, autostopowicz, akordeonista, bawidamek (ale w bardzo pozytywnym znaczeniu), kochający BOGA i LUDZI!  Radosny człowieczek, którego zawołaniem jest KOCHAM WAS LUDZIE! 2.12.2018

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com