Zwykły czas

Od dziś rozpoczyna się liturgiczny okres zwykły. Zacznę więc od zwykłego listu jednej ze słuchaczek:

         „Myślę że nadal trzyma się Pani krzepko, bo to nasze życie płynie sinusoidami, raz górka, raz dolinka,… aż się urwie. Trochę się boję umierania, ale mam nadzieję, ze Pan Bóg wie, ile potrafię udźwignąć, więc się nie martwię, tylko „popycham” życie do przodu…”

A nic nie mija tak szybko, jak czas człowieka w „pewnym wieku”. I pomyśleć że już dłużej jestem współpracownikiem Redakcji Katolickiej Polskiego Radia, niż byłam jej pracownikiem.

         Mam też stałą korespondentkę, emailową, również dzięki radiu.  I bardzo brakuje mi jej codziennego listu – gdy następuje jakaś niespodziewana przerwa. A piszemy właśnie o dniu codziennym, czyli tak jakby o niczym – prawie to samo bez przerwy, a jednak. Bo i nad tymi kilkoma zwyczajnymi słowami czy zdaniami trzeba się czasem nieźle zamyślić. W opisie jadłospisu z minionego dnia mieszczą się wiadomości co lubią domownicy, jakie trzeba było zrobić zakupy, i czy smakowało, jeśli coś pozostanie na stole.

Kiedyś zupełnie nie potrafiłam odczytywać znaków jakimi ludzie posługują się „między słowami”.  Z wielką trudnością odczytywałam znaki jakie dawali mi inni ludzie. Było to chyba spowodowane dużym skupieniem się na sobie samej. Tak człowiek miewa a młodości. Że najważniejsze jest to dla niego, jak go inni widzą, i tylko to, co dotyczy jego osobiście. Może dlatego tak trudno w młodym w wieku znosi się krytykę co w ostateczności doprowadza nawet do desperackich kroków i stąd mamy dość liczną grupę młodziutkich samobójców.

Teraz weszłam w odwrotną tendencję – odczytuję znaki niemal niewidoczne. i doszukuję się we wszystkim co najmniej drugiego dna< A w każdym razie – w rzeczach zdawało by się – błahych – szukam głębi. Jest to znana zasada; od szczegółu do ogółu…..

A  to chyba nawet przez tę nieumiejętność straciłam sporo przyjaciół, a może i jakąś wielką miłość, kto wie. Z czasem jednak percepcja mi się polepszyła, i jak powiedziałam –  obecnie widzę tych znaków chyba nawet nadmiar. Z małej informacji wysnuwam daleko idące wnioski. Gdy rozmawiam o takich sprawach z kimś z mojego otoczenia, to trudno mi się porozumieć z osobami które patrzą inaczej. Oj, trudno.

Na szczęście w Święta udało się uszanować domowy mir, i nikt nic nie gadał o polityce. Bo to nawet nie o to chodzi, że są jakieś wewnętrzne wojny, ale po prostu ludzie się różnią w opiniach.

Nasz czas zwyczajny nie jest taki zwyczajny, jak mawiamy. To jedyne co mamy. I trzeba go przeżyć godnie. Dlatego tak szanuję św. Josemarię Escriva że zwraca naszą uwagę na uświęcanie pracy, a nawet naszych codziennych małych obowiązków. To jest właśnie Święty na obecne czasy, dla nas maluczkich żuczków, toczących swoje życiowe kule po  ścieżkach życia. Nie każdy jest na świeczniku, nie każdy buduje Sagrada Familia, żeby już pozostać przy tym wątku hiszpańskim. Zaczynaliśmy prawdopodobnie od zamków z piasku, a kończymy jak kończymy – tu dopisać co dusza zapragnie. Zdumiewa mnie hojność losu, bo choć nie mam nic własnego, posiadam różaniec od Świętego Ojca Jana Pawła II, i czuję się dostatecznie obdarowana.

A wracając do rozważania na temat właściwej oceny naszej rzeczywistości, to gdy w swoim czasie byłam na rekolekcjach Odnowy w Duchu Świętym, prosiłam Ducha Świętego o dar rozeznania. Chyba mnie tym pokarał…. Bo widzę rzeczy których wielu ludzi wcale nie zauważa. A przecież to jest takie proste. I nie jest to wielka filozofia, ze jak widać dym, to gdzieś tam musi tlić się ogień. . 9.01.2017 r.,

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com