Nowenna Pompejańska

Mam zwyczaj czasami dzielić się z  Państwem moimi duchowymi dokonaniami. I tak przez ostatni okres – konkretnie przez 54 dni, odmawiałam Nowennę Pompejańską. Który to już raz, nie pomnę. Tą Nowenną omodliłam już całą rodzinę po kolei, pewne sprawy które uważałam za ważne, i tak dalej. Tym razem tez nie zdradzę konkretów, bo nie one są tu najważniejsze, ale stwierdziłam że to istotna sprawa dla mojego bytu, więc gdy mam wolny przerób, to chętnie sięgam po tę nowennę. Trochę czasu to zajmuje codziennie, a w sumie przez 54 dni – czyli dwa razy po 27, takie są cykle. Już mówiłam. Jest to modlitwa różańcowa.

Drugą taka totalną modlitwą jest adopcja dziecka poczętego, choć krótsza do odmawiania, ale trwa aż 9 miesięcy. Też mam za sobą kilkakrotne jej odmawianie. Bo tak w ogóle trudno mi żyć bez modlenia się w jakichś ważnych intencjach. Bez tego dzień nie jest pełny. Nie ma początku, bo przeważnie modlę się rano, gdy jeszcze umysł nie jest zaprzątnięty ziemskimi sprawami. Taka poranna modlitwa to jakby wypełnić codzienny obowiązek, i nawet gdy mam coś pilnego do zrobienia to staram się zdążyć z modleniem, a nawet specjalnie wstać wcześniej. Gdy coś zaczyna mi podpowiadać żeby się ograniczyć, to zaraz myślę o Panu Jezusie i wszelka gnuśność mnie opuszcza. Tak, tak. Nawet rzeczy nieprzyjemne do odrobienia stają się lekkie gdy się je podejmuje na chwałę Pana.

Te w sumie już nawet godziny poświęcone na modlenie się nigdy nie wydawały mi się stracone. Choć trudno mi przychodzi modlić się „własnymi słowami”, to nie uważam żeby modlitwy czytane były mniej wartościowe. Trzeba tylko dobrze się w nie wczuć. Tak, nawet westchnienie może mieć także swoją wartość wobec  Boga.

Naturalnie od Światowych Dni Młodzieży modlę się tez za pokój w Syrii, o co prosiła młoda Syryjka na tych Dniach. To oczywiście Koronka do Miłosierdzia. Moja koleżanka modli się o poszczególnych Parlamentarzystów czy Polityków, znalazła takie intencje w Internecie. Ja za nich odmawiam Egzorcyzm Michała Archanioła, bo najbardziej potrzebna im jest – według mnie –  odporność na zakusy Złego, nieprawdaż? I to odporność wszystkich, bez względu na opcję.

Ten rok Miłosierdzia chyba był nam bardzo potrzebny. I chyba wyciszył wiele ludzkich serc, dodał nam ducha, obudził nadzieję. Zawsze jakby wiedziałam że Bóg kocha i mnie. Choć nie zawsze to do mnie docierało. Jednak zawsze  jakieś maleńkie zwątpienie tkwiło na dnie serca, że może będzie „oko za oko”. Aż doszło z czasem do tego, że nawet przeszłe grzechy przestały uwierać, i nad człowiekiem rozpostarł się parasol ochronny Jego Miłości. Darmowej. Bezwarunkowej. W każdym momencie życia odczuwamy tę Jego Miłość, i wszystkie życiowe problemy nagle znikają. aż przychodzi refleksja, jak ja dawniej mogłam odchodzić po mszy świętej bez Komunii? Jak potrafiłam bez niej żyć?

Powrócę jeszcze na moment do tej mojej ostatniej Nowenny Pompejańskiej. Miała się ona zakończyć akurat w Wigilię. Taki przypadek. Odmawiałam ją sumiennie, intencja była zdecydowana i ważna. Ot, niby jakaś taka prośba do niebios, ale dla mojej osoby istotna, a nawet konkretna. I wyobraźcie sobie Państwo, gdy Święta zaczęły się zbliżać, i ja zaczęłam mieć wątpliwości. Czy aby to,  o co się modlę jest mi naprawdę aż tak bezwarunkowo potrzebne. Owszem dla mojej egzystencji to sprawa fundamentalna, ale czy Pan Bóg nie może mieć dla mnie innego planu? Czy akurat to jest aż tak ważne? I zaczęłam się poważnie chwiać. I wszystko to zakończyło się – a jakże! – w Wigilię apelem po zakończeniu Nowenny Pompejańskiej: „Panie Boże, rób ze mną co uważasz za słuszne, bo i tak to tylko Ty wiesz, co dla mnie jest najlepsze….” 10.01. 2017 r.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com